12.11.2016

architekt krajobrazu przed kamerą, czyli propozycja na prowadzącą programu.

Dzisiaj bardziej osobiście.

W swoim doświadczeniu trzykrotnie nadarzyła mi się okazja, a raczej propozycje, aby nabierać nowych umiejętności i doświadczenia we współpracy z telewizją.

Telewizja i kamera wbrew pozorom towarzyszy mi całe życie, a historie z nią związane powodują uśmiech na mojej twarzy i same pozytywne wspomnienia :)

Występowanie przed kamerą mnie osobiście nie peszy. Wręcz przeciwnie, przed kamerą czuje się jak w domu, stres znika, relaksuje się i skupiam na tym jakbym mówiła do jednej osoby, a na około nie było nikogo.
Przed samym wystąpieniem to co innego - jest zazwyczaj większy stres. Wtedy lepiej ze mną nie rozmawiać, bo jestem wówczas mało wylewna i odpowiem tylko krótko i zdawkowo, ale to przede wszystkim przez skupienie i próbę wyciszenia się przed wystąpieniem.

Lubię występować, lubię dawać wywiady, lubię być przed kamerą, a kamera lubi mnie.
Tak zwanego 'parcia na szkło' nie mam i nigdy nie miałam, ale bym raczej powiedziała to 'szkło ma parcie na mnie' i kiedy kiedyś mnie to peszyło teraz po prostu to zaakceptowałam ;)
Czemu tak śmiało mogę powiedzieć, że kamera mnie lubi? 

Całe życie mam szczęście do nagrywania mnie w różnych okolicznościach, tematach, sytuacjach. A to uchwyci mnie kamera jak siedzę na widowni, a to uchwyci jak idę ulicą kiedy filmowany jest z kimś wywiad, a to się odwrócę przez przypadek na konferencji i już jestem uwieczniona na filmie pokazowym, jadę samochodem nagrają mnie i jestem w wiadomościach,  i takich sytuacji mogłabym mnożyć i opowiadać o nich długo, bo takich sytuacji było w moim życiu mnóstwo.
Części nagrań pokazywanych w telewizjach wszelakich i wywiadów ze mną nie miałam czasami nawet okazji zobaczyć (np.  wiele lat temu kiedy byłam na początku studiów, nagranie dla TVP Kultura po wygranej w konkursie - nie było mi pisane aby zobaczyć - w trakcie transmisji akurat jechałam pociągiem).

Mi oczywiście to nie przeszkadza, że kamera mnie lubi, bo im więcej takich sytuacji, tym stres związany z wystąpieniami przed kamerą zanika i staje się naturalną sprawą. Nic już wtedy nie peszy, a sytuacje, w których ktoś krytykuje czy pomawia wręcz spływają po skórze, bo w końcu na kimś Ci ludzie muszą się wyżyć, a najłatwiej na tych których widać.

W moim życiu trzykrotnie miałam kontakt z programami wartymi więcej uwagi niż kilkusekundowe nagrania. Dwie propozycje związane były ze sprawami zawodowymi, jedna jako ciekawy dodatek do życia.

W ubiegłym i w tym roku, poza wystąpieniami związanymi z wywiadami (m.in. wywiad z Mają Popielarską do programu Maja w ogrodzie), otrzymałam propozycję do programu UGOTOWANI, oraz propozycję na prowadzącą programu - szczegółów nie zdradzę ale po krótce opowiem o tym ciekawym doświadczeniu.

Propozycje w obu przypadkach warte były uwagi, chociaż trudna codzienność, która mi wówczas w obu przypadkach towarzyszyła, trochę je przyćmiła. Mimo tego, myślę, że to były najprzyjemniejsze propozycje jakie mogłam otrzymać, jako wyróżnienie mojej dotychczasowej ciężkiej pracy i wielu przykrych sytuacji, które mnie do tej pory spotykały, czy w pracy czy w życiu osobistym.

Kiedy człowiekowi wydaje się, że nic specjalnego się nie wydarzy, a każdy dzień wygląda podobnie, stale wykonując swoją codzienną pracę, kiedy nadzieja uciekła wraz z marzeniami, a dotychczasowe osiągnięcia wydają się ciągle zbyt małe na ilość włożonej w nie czasu i pracy, nagle pojawia się propozycja, o której większość może tylko pomarzyć.
Czy zastanawiam się wtedy czy warto? Nie, nie zastanawiam się, bo od razu wiem, że warto.
To jest jak z decyzjami czy skoczyć ze spadochronem czy nie. Ktoś kto lubi poznawać i doświadczać nowych rzeczy, nie boi się, skoczy i będzie czerpać z tego wydarzenia to co najcudowniejsze, a osoba, która kieruje się w życiu stabilizacją, nie lubi zmian i przysłowiowo 'dmucha na zimne', to nawet jakby miła otrzymać gwiazdkę z nieba to tego nie zrobi.
Dla mnie takie wyzwania to raj na ziemi. Uwielbiam tematy, które są ciekawe, nowe, niepowtarzalne i z których korzystają tylko nieliczni. Zatem propozycja wystąpienia w programie telewizyjnym - to dla mnie idealne wyróżnienie, bo tak je potraktowłam i traktować będę zawsze.

Przychodzą castingi, a z nimi ta nietypowa atmosfera. Nagrywają, zadają pytania, a człowiek nawet nie myśli jak wygląda, bo kiedy ktoś wybiera się na casting, w zależności od tego do czego on jest, musi zdawać sobie sprawę, że do wystąpień w telewizji go przygotują. Jeżeli to rola do filmu - zmienią pod scenariusz, jeżeli epizod postaci na planie - przebiorą, jeżeli program - nakierują, jeżeli wywiad - ustawią, itd.

Castingi to tylko początek, sama propozycja to początek, ale gdybym mogła brać w takich wydarzeniach udział codziennie to przyznałabym, że to fascynujące życie, bez względu na ciągły bieg, mało czasu, natłok spraw i rozpoznawalność, która się z tym wiąże. Takie życie jest po prostu inne, inne niż standardowe, inne niż wszystkim znane.

Mam nadzieję, że na dotychczasowych propozycjach się nie skończy i jeszcze nie raz będę mogła zagrać w jakimś castingu, wywiadzie czy programie. Na pewno z kolejnych propozycji nie zrezygnuje, bo to lubię i naprawdę warto je przeżyć, a z przyjemnością (w miarę możliwości) Wam później o nich opowiem lub pokaże na blogu.

Zatem w oczekiwaniu na równie ciekawe propozycję uciekam do pracy :) 

Ania