03.04.2016

propozycje, które na co dzień słyszy architekt krajobrazu

Słyszeliście kiedyś najbardziej absurdalne propozycje współpracy / pracy związanej z zawodem, który wykonujecie? Spotkaliście się z tym, że ludzie chcąc osiągnąć własne korzyści próbują się Wami posłużyć i wkładają Was w rolę przez siebie wyobrażone, do swoich własnych firm (mimo że Wy prowadzicie lub pracujecie we własnej)?

My natrafiliśmy na takich sytuacji bardzo dużo i stale słyszymy o różnych innych ciekawych historiach od innych architektów krajobrazu. Jedne Nas śmieszą i śmieszyły, inne wręcz szokowały, jeszcze inne podnosiły ciśnienie.
Podsumowując te zdarzenia doszliśmy do pewnego wniosku - postrzegania pracy i zawodu architekta krajobrazu dość krytycznie, zabawnie i bez szacunku. Podsumowaliśmy zatem te wszystkie historie (połączyliśmy zdarzenia kilku osób) i dzielimy się z Wami, abyście mogli zobaczyć jakie role patrząc oczami innych, powinien przyjąć na siebie projektant / architekt, poza swoimi obowiązkami i jak wyceniany jest to zawód :)
Architekci chyba nie będą mocno zaskoczeni, za to wszyscy pozostali - może się chociaż uśmiechną i dostrzegą atuty swojego zawodu, chyba że sami są zaskakiwani dziwnymi 'zadaniami', którymi się mają zajmować na co dzień:)


Najzabawniejsze propozycje i postrzeganie pracy architekta krajobrazu w oczach innych:

1. propozycja zostania 'sekretarką' w innej firmie, odbierania telefonów, przyjmowania klientów, jak się zdarzy projekt to 'też' projektowania - uwaga - to wszystko 'bez wynagrodzenia!' :) - o własne wynagrodzenie martwcie się sami - może spadnie z powietrza między odbieraniem jednego czy dwóch telefonów :)

2. bycie głównym projektantem innej firmy, ale z zyskiem 'tylko' dla tej firmy, a nie dla projektanta. Projektant ma pracować za 50,00 - 300,00zł za jedno, dwa zlecenia w miesiącu (lub jeszcze lepiej by było za darmo) i być wdzięczny, że może sobie 'porobić' projekty, a jak się nie przyłoży do tej pracy to jest złym projektantem, bez doświadczenia, bez profesjonalizmu, wdzięczności i szybko zostaje wymieniany na innego 'naiwnego', który również nie walczy o swoje dobre imię, bo przecież robi to dla dobra współpracy :) Firma z projektowanego założenia, wykonanego za bezcen przez projektanta, zarabia na materiale, wykonawstwie czy innych usługach od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych, bo przecież żadna realizacja nie kosztuje do 300zł. Kiedy projektant się już 'narobi' za pół darmo przestaje mieć ochotę utrzymywać na swoich barkach firmę, która na jego wysiłku żeruje, bardzo dobrze zarabia i wzbogaca się jego kosztem, chce postawić warunki i tym samym zostaje ze współpracy 'wykopany' na 'lepszy' model. Kolejni projektanci łapią się na ten sam chwyt, bo nie znają rynku od podszewki i po roku czy dwóch są wymieniani na kolejnych młodszych lub niedoświadczonych, którzy za 50zł wykonają każdy projekt, bo mają mylne wrażenie, że złapali przysłowiowo "Pana Boga za nogi".
Klienci, którzy korzystają z tych projektów nie wiedzą o tak słabym zarobku projektantów i wymagają od nich całkowitego poświęcenia się ich terenowi, nawet jeżeli działki mają po kilka tysięcy metrów kwadratowych. My również kiedyś tak pracowaliśmy, więc wiemy o czym mówimy.
Kiedyś poruszymy ten temat szerzej, bo jak słyszymy od kolejnych projektantów te same historie, to w środku aż Nam się przewraca jak na takich zleceniach tracą nie tylko projektanci ale także i inwestorzy, bo gdyby projektant zarabiał na ich terenie tyle ile jego praca naprawdę wynosi, to na pewno rozwiązania i propozycje byłyby bardziej rozbudowane i ciekawe, a zaangażowanie projektanta adekwatne do poświęcenia i pracy jaką wnosi. 

3. pilnowanie pracowników innej firmy, bo właścicielowi się nie chce przypilnować własnych interesów - jest ciągle zabiegany, bo w ciągu dnia musi przecież wozić swoją rodzinę, dziewczynę lub inne powiązane osoby w różne miejsca, a straty jakie przynoszą pracownicy którzy nic nie robią pod jego nieobecność to przecież wina projektanta, który ich nie przypilnował :)

4. wielokrotne propozycje przebranżowienia się - aby zakładać systemy nawadniania, tylko dlatego żeby mieć założony system nawadniania gratis lub po kosztach (argument - w celu nabrania doświadczenia, zrobią to Państwo taniej, a my użyczymy terenu), zostanie projektantem, który będzie kopał rowy odwadniające a przy okazji przypilnuje pracowników innej firmy, sugerowanie żeby porzucić własny rozwój i zawód kiedy ten jest w pełnym rozkwicie i to co się osiągnęło do tej pory to dopiero początek drogi, sugestie aby zostać kierowcą zawożącym i odbierającym pracowników z budowy - oczywiście tych którzy nie mają prawa jazdy, bo przecież do tej pory sobie w życiu nie radzili bez osobistego kierowcy ;) ale za paliwo i czas płacić z własnej kieszeni - bo to przecież powinna być dla Nas przyjemność.

5. pielęgnacja ogrodów - jeżeli firma się tym zajmuje, to jeszcze można na to przystać, gorzej jak się nie zajmuje (tak jak My) i tylko projektuje i realizuje przestrzenie. Pielęgnacje można wykonać, kiedy jest to niezbędne m.in. do przeprojektowania i modernizacji istniejącego ogrodu - wtedy my również taką jednorazową pielęgnacją się zajmujemy. Taka pielęgnacja jest wówczas konieczna i niezbędna do wprowadzenia zmian projektowych na ogrodzie.
Jeżeli jednak ktoś wymusza na projektancie czy wykonawcy pielęgnacje całoroczne - to musimy zmartwić - tym zajmują się ogrodnicy. Oni mają do tego inne sprzęty, inny tryb pracy, ich nie gonią terminy projektowe czy budowlane, a co najwyżej pogoda. Stała pielęgnacja zapewnia ogrodnikowi pracę na cały rok i lata kolejne,
W przypadku projektowania i realizacji nie można przewidzieć co przyniesie dany rok, bo tematy pojawiają się nagle i są od siebie różne, na tyle, że jedne wymagają szybkiego działania, a inne mogą trwać powoli. Tak czy inaczej, w przypadku projektu czy realizacji liczy się termin i zależności powiązania z innymi podmiotami pracującymi na tym samym terenie.
Więc skoro projektant zajmuje się tylko projektowaniem lub projektowaniem z realizacją - to wkładanie go w rolę ogrodnika i wymuszanie na nim że ma pielęgnować teren przez cały rok, wyklucza możliwość jego pracy nad innymi tematami, a tego zrobić nie może. (może kiedyś pojawi się odrębny wpis na ten temat, bo jest to temat ważny zarówno dla inwestorów jak i osób z zawodu).

6. rekrutacja pracowników - dla innej firmy, bo przecież właściciel jest ciągle zajęty 'lenistwem' i nie może zrobić tego sam. Zastanawialiście się kiedyś dlaczego tak dużo osób chce zarządzać i pokazywać jak to wszyscy, wszystko za Nich robią? Jeżeli ktoś Wam powie, żeby rekrutować pracowników pod inną firmę to zrozumiecie. Jeżeli tej osobie coś nie wyjdzie to cała wina spada na Was, bo to Wy ją sprawdziliście. Nie ważne, że tą rekrutacje wymusił na Was właściciel, bo jemu się tego zrobić nie chciało.

7.  zostanie fotografem, (to akurat Nam się podoba i bardzo to lubimy, tym bardziej że zdjęcia przez Nas robione są doceniane przez różne magazyny i portale :D ), ale niestety czasami zazdrość ludzka i układy robi dziwne rzeczy z ludźmi i opiniowanie tych samych docenianych zdjęć jako amatorskie i nie-'profesjonalne' śmieszy Nas najbardziej :) Ale gusta są różne, zdjęcia też. Jednym się będą podobać, innym nie, ale tak czy inaczej autorem jest osoba, która poświęci swój czas i pieniądze aby w dane miejsce pojechać i zdjęcia wykonać, i mimo że nie bierze za to pieniędzy jak to robią fotograficy, to wypadałoby szanować chęć poświęcenia czasu tej osoby że w ogóle chciała je zrobić.
Architekci krajobrazu często stają się fotografami, bo bez zdjęć ciężko jest ujrzeć wszystko za pierwszym razem, ciężko również pokazać wysiłek włożonej przez siebie pracy czy efekty końcowe zaprojektowanej przestrzeni. Architekt krajobrazu bez aparatu i zdjęć jest jak budowlaniec bez młotka :) niby nie potrzebny, ale bez niego też ciężko :)

Na tą chwilę 7 punktów. Jest ich jeszcze wiele, ale byłby to ogromnie długi post, więc będziemy dozować stopniowo :)
Pamiętajcie jednak, że jakichkolwiek dziwnych propozycji czy opinii na temat swojej pracy czy zawodu byście nie usłyszeli czy się dowiedzieli, to tylko Wy będziecie wiedzieć że są nieprawdziwe i niesłuszne, bo poświeciliście im ogrom czasu, wysiłku, pieniędzy i od zawsze dążyliście aby w tych swoich zawodach być.
Najważniejsze jest jedno - patrzcie na największych, tych co osiągnęli więcej niż 'rynkowi', 'lokalni' zawodnicy. Mali zawsze ściągną Was w dół, bez względu na to, że im też chcielibyście pomóc osiągnąć coś więcej niż przeciętność, ale oni nie chcą iść wyżej, oni wolą nie czuć się przy Was gorzej, więc muszą Was wsadzić w małe role, aby czuć się bardziej wartościowo, a przede wszystkim dla Nich liczą się tylko pieniądze - mali na Was chcą zarabiać, duzi chcą Was wesprzeć.

Jeżeli wiecie kim są podcinacze skrzydeł i manipulatorzy to właśnie o nich w tym poście mówimy :)
Przyjemnego dnia i nigdy nie słuchajcie, że się do czegoś nie nadajecie, nawet wtedy kiedy milion osób będzie Wam wpierać, że jest inaczej. To przecież Wy sami wiecie do czego jesteście zdolni, nie mogą tego wiedzieć obcy ludzie.