25.12.2015

architekt krajobrazu / projektant - zawód w którym się nie pracuje

W związku z odbywającymi się świętami i wypoczynkiem w wolnym czasie, akurat możemy poruszyć temat związany z pracą, w której się rzekomo 'nie pracuje'. Mając na myśli 'pracę bez pracy' skupimy się tym razem na postrzeganiu zawodu architekta krajobrazu, czy wszelkich innych zawodów projektowych (w tym także grafików), jako zawodów, w których się przecież 'nie pracuje', bo lubi się to robić, bo jest to pasja, więc nie ma się znaczenia ile się temu czasu poświęca.

Od długiego czasu temat ten miał się pojawić na łamach bloga, ale teraz wydaje Nam się on właściwy, szczególnie kiedy dobiega koniec roku, bowiem zarówno wspólnicy, klienci jak i osoby z Naszego otoczenia, uważają, że prowadzenie firmy projektowej wiąże się jedynie z ciągłym czasem wolnym, z życiem i utrzymywaniem się z przysłowiowego 'powietrza', a wielogodzinna praca przy komputerze całymi dniami i nocami, wykonanie projektów, poprawek projektów, kosztorysów, nadzory nad realizacjami, spotkania z inwestorami, współpracownikami, telefony, maile, wszelkie tematy związane z logistycznym rozplanowaniem terminów realizacji, realizacja projektów w terenie, zamówienia materiałów do zleceń, nadzór pracowników, bieżące aktualności lub wydarzenia związane z branżą, stały rozwój, poznawanie nowości rynkowych, to przecież zdaniem wszystkich - zajmuje tylko 5 minut dziennie. Resztę czasu architektowi krajobrazu zajmuje leżenie :)

Twórcze prace niestety tak mają, że są uważane za prace, w których się nie pracuje :) 

Zapewne nie jeden projektant zna słowa: 
- 'przecież to dla Pani/ Pana chwila' (oczywiście :) ) 
- 'za dużo biorą Państwo zleceń, przecież z Naszego zlecenia utrzymają się Państwo' (ależ oczywiście..szczególnie jeżeli inwestor przedłuża termin oddania zlecenia do kilku miesięcy, a w każdym miesiącu firma musi dokonywać wszelkich opłat)
- '50zł powinno Pani/Panu wystarczyć za ten projekt' (oczywiście.. szczególnie że praca będzie wykonywana od min. 10h wzwyż (nie wliczając dojazdów i czasu odbytych spotkań), więc ile wyszłoby za godzinę wykonanego zlecenia? 5zł, czyli mniej niż najniższa krajowa?
- 'zrobi to Pan/Pani na jutro' (oczywiście.. szczególnie że wszyscy inni inwestorzy również chcieliby na jutro, a po otrzymaniu zlecenia już się nikomu tak nie spieszy a my mamy przecież ciągle wolne, więc jak to możliwe że nie zrobimy na jutro :) ), 'przecież może to Pani/Pan zrobić jeszcze raz, zrobić to lepiej, zrobić to szybciej' (oczywiście... szczególnie że doba ma tylko 24h). 

Z tymi i wieloma podobnymi zdaniami zmagają się wszyscy projektanci w swoim otoczeniu zawodowym i osobistym. Wielokrotnie znamy opinie innych firm projektowych, które muszą zmagać się z tymi samymi bądź podobnymi zdaniami i opiniami związanymi z projektowaniem.

Jest to bardzo krzywdzące, tym bardziej ze względu na ilość pracy jaką architekt krajobrazu wykonuje na co dzień. Po wielu latach w tej branży nie robi to już na Nas żadnego wrażenia, raczej zastanawia Nas za każdym razem, czemu ludzie opiniują czyjąś pracę nie widząc jak ona naprawdę przebiega każdego dnia. Najbardziej zrozumiałe w Naszym kraju są zawody korporacyjne - przychodzenie na określoną godzinę do pracy, wychodzenie o właściwej porze i na tym wszystko się kończy. Te zawody są rozumiane, bo mają sztywne, hermetyczne struktury. 

Zawód architekta krajobrazu związany jest z terminami, pogodą, etapowością zlecenia bądź ciągłością wykonywanych prac, tematyką inwestycji, zależnością współpracy z innymi firmami, trudnością zlecenia. 
W sezonie praca trwa praktycznie nieprzerwanie, bo sezon jest krótki a wszyscy chcą zdążyć przed zimą. Ciężko wówczas powiedzieć, że jest to zawód w którym się nie pracuje. Pracuje się więcej niż na kilku etatach, a mimo to dla większości osób i tak jest to za mało.

Ale czy to Nam przeszkadza? Nam nie, bo jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Gorzej z otoczeniem, które jest zdziwione, że ich oczekiwania co do Naszej pracy i wolnego czasu są zupełnie inne, że ocenianie pracy projektanta/architekta jest znacznie wyższe niż się wydaje i gdyby projektanci wyceniali pracę na godziny to nikt by z nich nie korzystał mimo tego że cena byłaby wreszcie adekwatna co do ilości wykonanej pracy. Wykonujemy czasami 'najtrudniejszą' pracę, przed wejściem na teren wykonawców, dzięki czemu wszyscy są przygotowani na wszelkie późniejsze trudności które mogą na terenie wystąpić, ale mimo to i tak mało kto to docenia.

Chętnie w nowym sezonie zajmiemy się ogromem nowych, ciekawych zleceń i na pewno wykonamy te zlecenia, bo przecież same się nie wyczarują :) My w swojej pracy pracujemy. Jeżeli są projektanci, którzy tego nie robią to chętnie poznamy ich tajne umiejętności 'nie pracowania i zarabiania na tym braku pracy' :)

Zaczarowanych świąt dla wszystkich i wyczarowania wspólnymi siłami ciekawych aranżacji w przyszłym roku.