13.09.2015

projekt bez umowy? dlaczego bez?

Obserwując i podsumowując mijające miesiące tego roku, zauważyliśmy pewną tendencje związaną z podejściem inwestorów i potencjalnych klientów do kwestii umów.
Na własnej skórze zauważyliśmy bowiem, że w Polsce nie szanuje się czyjejś pracy, nie szanuje się czyjegoś czasu, a tym bardziej umów które się zawiera.


Bez względu czy umowa jest pisemna (a w przypadku projektów warto aby taka była), czy ustna, (najczęściej potwierdzona również korespondencją mailową), zawiera ona w sobie oczekiwania i warunki jakie ma spełnić wobec siebie każda ze stron, aby obie strony były usatysfakcjonowane i zadowolone ze współpracy.

W natłoku pędzącego życia i spraw, często inwestorzy chcą pominąć etap zawarcia umowy,  konkretnego określenia co w daną usługę wchodzi i jaki zakres prac oraz kwota zostanie rozliczona po wykonaniu zadania i nie ma czasu na przemyślenie punktów zawartych w umowie, bo czas nagli, bo inne firmy czekają, argumentów zawsze jest mnóstwo. Ale czy na pewno jest to dobry kierunek?



Umowa ma przede wszystkim określić na jaki zakres prac obie strony się deklarują i jaką kwotę są w stanie przeznaczyć na wykonanie tejże usługi, w jakim terminie zostanie ona wykonana i w jakim terminie rozliczona. 
Szczególnie w tym roku stale zadajemy sobie kilka pytań:
* Dlaczego zatem, inwestor podpisując umowę, w której zawarta jest dokładna ilość wykonanej pracy, czas i termin rozliczenia, podpisuje umowę zgadzając się na warunki, a kiedy dochodzi do etapu rozliczenia wykonanej pracy, zaczyna ten etap wydłużać, nie płacić bądź po dłuższym terminie sugerować że wykonana praca mu nie do końca odpowiada i w tej samej kwocie oczekuje "drobnych zmian" lub wprowadzenia "dodatkowych elementów". Tego jednak podpisana umowa nie uwzględnia, więc na jakiej podstawie dane zmiany mają zostać wprowadzone? Dlaczego ma być wykonana dodatkowa praca nie przewidziana w kwocie umowy, która nie dość że mimowolnie wydłuża czas wykonania całej usługi to jeszcze podnosi jej wartość rynkowa i kwotę wykonanej usługi, tylko dlatego że inwestor neguje warunki zaakceptowanej i podpisanej przez niego umowy uważając że wraz z nią dany projektant staje się 'niewolnikiem' na każde zawołanie. Oczywiście nie możemy generalizować, ale Nasze spostrzeżenia dotyczą kilku bardzo jasnych i klarownych sytuacji.
* Dlaczego zatem inwestorzy chcą przechytrzyć usługodawców uważając, że jak zmienią termin rozliczenia, dodadzą stos innych prac za tę samą kwotę, to architekci i projektanci powinni jeszcze im za to dziękować i cieszyć się że mają drugie tyle pracy i nikt im tego nie zrekompensuje - ani pieniędzmi, ani wskrzeszeniem czasu, ani dodaniem kilku dni życia, ani czasu który poświęcili na 'dodatkowe zadania' niż na budowaniu własnego życia, rozwojowi pasji, czy po prostu - możliwości pobycia samym ze sobą, rozwoju czy codziennemu wykonaniu istotnych osobistych spraw. Inwestor podpisując umowę zgodził się przecież na warunki w niej zawarte. Dlaczego zatem nie spełnia warunków podpisanej przez siebie umowy? Dlaczego dodaje nowe zadania, dlaczego zmienia punkty, dlaczego dziwi się że umowę trzeba aneksować, wykonane prace będą droższe, a czas realizacji zmieni się względem innych zleceniowych zobowiązań?

Kiedy idziemy do kawiarni to nie płacimy za kawę z opóźnionym terminem płatności, kiedy coś Nam nie smakuje nie zjemy do końca ale za to zapłacimy, zatem dlaczego w przypadku usług projektowych, tak nie szanuje się zawodów architektonicznych? 



Jeżeli jesteście potencjalnymi inwestorami szanujcie prace projektantów i wykonawców. Podpisujecie umowy z dobrem dla obu stron, niech każdy pamięta do czego się zobowiązał, niech zaglądnie do umowy jeżeli nie pamięta na bieżąco.
Nie oczekujcie jednak że coś co jest wycenione na podstawie czasu poświęconego na wykonanie tejże pracy, na spotkania, na rozmowy telefoniczne, na opłaty za prąd, na koszty dojazdów i koszty pośrednie, na jakość usługi, na szybkość lub powolność wykonania, na doświadczenie jakie dany projektant posiada, na indywidualny pomysł który Wam sprzedaje, na ilość wykonanej pracy i wielu innych czynników zostanie powiększone o drugie tyle pracy, a cena nie ulegnie zmianie.
Projektanci nie żyją z powietrza, nie pracują po 24h na dobę przez 7 dni w tygodniu bez snu, jedzenia i picia, tylko też są ludźmi i wykonują swoje zawody aby z Nich żyć.

Doceniajcie zatem to co dla Was robią, bo tylko oni wiedzą ile wyrzeczeń i poświęceń muszą dokonać aby zadowolić swoich zleceniodawców. Dlatego podpisujcie umowy, określajcie konkrety i przede wszystkim TRZYMAJCIE SIĘ TYCH ZAPISÓW, a wówczas mniej się będziecie denerwować i stresować.